Portal Polonii szukającej Wartościowych Znajomości - Miłości i Przyjaźni.

zapamiętaj mnie zapomniałeś/aś hasła?

DOROSŁYM GŁUPTASOM

Autor: Roman Bielecki OP      Data publikacji: 2010-12-03

Dziecko wszystko dostaje za darmo. Tylko dlatego, że jest. Nie pracuje, nie zarabia, nie kupuje, nie bierze kredytu. Przyjmuje rzeczywistość jako dar. Czy nie dlatego właśnie Chrystus powtarza swoim uczniom, że uczniowie mają stać się jak dzieci?


Usłyszeliśmy na ten temat dziesiątki kazań. Przeżyliśmy niejedne święta, dzieląc się opłatkiem i śpiewając na pasterce o tym, że Słowo stało się ciałem. Niezmiennie wracamy do tej prawdy co roku, choć lepiej byłoby powiedzieć, że to ona, jak zawsze w grudniu, wraca do nas, a my jedynie próbujemy się z nią poukładać. Może nawet w nadziei szturmujemy niebo, oczekując rodzinnej zmiany i tego, by się „wreszcie coś stało”. W przedświątecznych dekoracjach naszych miast powtarzamy wyuczone zakończenie Janowego prologu o tym, że wcielone Słowo zamieszkało między nami, a jednocześnie kiwamy z wyrozumiałością głową, gdy ksiądz mówi o tym z ambony, bo on tak musi mówić, a życie życiem. I trudno sobie wyobrazić narodzenie, zamieszkanie, wcielenie w całym tym szaleństwie sklepowych zakupów, szarzejącym szybko niebie, gwiazdkach i lampkach na ulicznych drzewach, rwanych słowach Nat King Cola o dzwonkach, reniferach i rubasznym Santa, który właśnie przyjechał do miasta. Intuicyjnie wyczuwamy, że to wszystko za mało i nie o tym jest nasza bajka. Z ambony ktoś grzmi, że zgubiliśmy prawdę o Bożym Narodzeniu, życzenia najbliższych zachęcają, by trwało ono cały rok. A my czujemy się bezradni i przytłoczeni, bo to wielkie święta, wielka tajemnica, tylko jak się z tą wielkością uporać?

Śliczna panda

 

Choć niejeden powie, że to droga na skróty, idźmy za prawdą, że w tę świętą noc narodził się Jezus, Król wszechświata, Syn Boży. W tę noc stał się człowiekiem, naszym bratem. I choć każdy teolog wyciągnie z pamięci i mądrze powtórzy pytanie Anzelma z Canterbury: „Dlaczego Bóg stał się człowiekiem?”, to czy nie właściwiej byłoby zapytać: „Dlaczego Bóg stał się dzieckiem?”. W końcu świętujemy Jego narodziny jako dziecka i takiego Go spotykamy. Czy tylko dlatego, że nie można urodzić się dorosłym? Czy to coś znaczy, zwłaszcza gdy zestawimy to z tajemniczo brzmiącymi zdaniami o tym, że kto widzi Jezusa (także małego Jezusa!), widzi Ojca, a także o tym, że trzeba stać się dzieckiem (wcale nie młodzieńcem czy dorosłym), żeby wejść do niebieskiego Królestwa?

Michał Rusinek, tropiciel dziecięcych przejęzyczeń, mówił w jednym z wywiadów, że rzeczywistość religijna jest dla dziecka najtrudniejsza do objęcia i z tego powodu najmłodsi abstrakcyjne pojęcia zamieniają na bardziej przystępne i zrozumiałe. Dlatego mówią, że „Anioł Pański zmajstrował Pannie Maryi” albo że „Maryja Panna dzieciątko pastuje”, albo tworzą postać „Poncjusza Pirata”, pod którego rządami umęczony został Jezus, czy w końcu śpiewają o„ślicznej Pannie” zgrabnie zamienionej w pandę. Uśmiecham się do tych słownych łamańców, bo jak mówił Gogol: „Z czego się śmiejecie, sami z siebie się śmiejecie…”. Może jednak za tym śmiechem kryje się kawałek prawdy. Bo w kontekście tych świąt dziecko to wzór do naśladowania dla nas. Niezależnie od tego, ile mamy lat. Zauważmy, jak ważny wzór. Bez początkowych rozdziałów Ewangelii traktujących o Jezusowym dzieciństwie mielibyśmy do czynienia z czymś przypominającym mitologię, a nie opowiadanie o Wcieleniu. Dzieciństwo Boga ma istotne znaczenie nie tylko dlatego, że odnosi się do czasu, który musiał upłynąć, zanim Chrystus – już jako człowiek dojrzały – wszedł w historię świata. W końcu bez oporów mówimy w Kościele o „Ewangelii (Jezusowego) Dzieciństwa”, czyli o „Dobrej Nowinie” wpisanej w Jego najmłodsze lata.

1  ·   2  ·   3  ·   następna >>
wróć do kategorii Wiara

Szukaj

Płeć:
  •  
  •  
Wiek:
Państwo:



Cytat na dziś

Każde życie, nawet najmniej znaczące dla ludzi, ma wieczną wartość przed oczami Boga.
2012-05-21