"Powietrze aniołów pełne" to fragment wiersza K.K. Baczyńskiego, a w zasadzie cytat zaczerpnięty ze św. Jana Chryzostoma. W istocie, gdyby częstotliwość ich występowania we wszystkich sferach naszego życia przełożyć na funkcje i posługi, jakie pełnią, świat musiałby przyjąć miano: "anielski".
Trop pierwszy
Aniołowie – istoty skrzydlate, posłańcy Boży - temat wdzięczny i przystępny, pomyślałam i zainspirowana kalendarzem liturgicznym, który na przełomie września i października obfituje we wspomnienia o tych bytach, postanowiłam się z nim zmierzyć.
Zgodnie z możliwościami percepcyjnymi, lub jak kto woli, logiką zmysłów, postawiłam na doznania wzrokowe. Rozpoczęłam więc tournée po sklepach, galeriach i muzeach i… bardzo się rozczarowałam.
Kiedyś anioły stanowiły prawie wyłącznie elementy szopki lub były bohaterami jasełek, dziś są wszechobecne. Młodzi, piękni, o twarzach czarujących bobasów, pulchni lub nienaturalnie wysocy, z trąbkami, harfami, rozmarzeni lub poważni, no i koniecznie z bujnymi blond włosami. Są niezmiernie sceniczni, ekranowi, w ogóle – medialni.
Pełno aniołków (kupidynów) na weselnych zaproszeniach, zdobią ogłoszenia o przyjściu na świat dzieci, a nawet stanowią element reklamy kosmetyków czy alkoholi.
Bohaterowie wszystkich rodzajów sztuk pięknych i filmów, epiki i liryki. Pojawiają się w piosenkach religijnych i w mniej lub bardziej udanych szlagierach dyskotekowych. Obrazki z aniołkami (już nie tylko pamiątki pierwszokomunijne, sic!), witraże, porcelanowe figurki, rzeźby z aniołkami upiększają (niekiedy wątpliwie) witryny sklepów z upominkami. Na półkach sąsiadują ze skarbonkami w kształcie świnek czy biedronek, popielniczek czy korkowych tacek pod kubki. Jest „Anioł na maturę”, „Anioł na ryby”, „Anioł kuchenny”, „Anioł do pracy”… Niebiańskie istoty zdominowały też niejedną witrynę internetową. Istna angelomania, jakby oberwała się chmura, a wraz z nią spłynęły na ziemię falangi tych niebiańskich bytów. Nie trzeba być teologiem, by dojść do przekonania, że to tylko namiastki i karykatury tych skrzydlatych postaci. Gdzie jest więc mój anioł, ten najprawdziwszy, ten z pierwszej modlitwy mojego dzieciństwa?
Żaden z tych, które obejrzałam, poddany niewyszukanym operacjom techniczno-komercyjnym, go nie przypominał. Mój biedny Aniele Stróżu, odarliśmy cię absolutnie z wszystkiego, czego jesteś znakiem, symbolem, a przede wszystkim, pogrzebaliśmy istotę twego posłannictwa.
Trop drugi
Nie tylko w książkach, ale i w programach telewizyjnych uwagę zwraca dziś zjawisko bliskich relacji, kontaktów ludzi z aniołami. Te niecodzienne spotkania zdarzają się niemal z reguły w nietypowy i niespodziewany sposób. Co więcej, zdarzeniom tym towarzyszy uczucie, że człowiek staje oko w oko z działaniem jakiejś przemożnej siły, z czymś wzbudzającym poczucie zażyłej bliskości, a zarazem lęku. Niezliczona liczba ludzi gotowych jest poświadczyć namacalną interwencję swego anioła.
Jednak to mnie do końca nie przekonuje. Sięgnę więc po głos bardziej wiarygodny. Pytam znajomego kapłana o jego anielskie doświadczenia. Ożywiony, opowiada mi taką oto historię.
Pewien ksiądz wspominał kiedyś bardzo dziwne wydarzenie. Podczas comiesięcznych odwiedzin chorych, gdy miał już wrócić do swojego domu, nieznajomy mężczyzna podszedł do niego na ulicy i poprosił go, by udał się do jego chorego sąsiada. Rodzina tego człowieka, jak się potem okazało, nie była praktykująca. Starszy mężczyzna leżał od trzech lat w swoim mieszkaniu. Choroba i starość nie pozwalały mu na jakiekolwiek spacery czy kontakty ze światem. Po przyjęciu Komunii św. chory wyznał, że ogromnie cieszy się z wizyty księdza, dzięki któremu mógł się wyspowiadać, przyjąć Pana Jezusa i porozmawiać z kapłanem. To wszystko zawdzięcza jednak swojemu Aniołowi Stróżowi. Kapłan ten dokładnie zapamiętał jego słowa: „Proszę księdza, tak gorąco modliłem się tą prostą dziecięcą modlitwą... Wysłałem mojego Anioła do księdza i proszę, nie zawiodłem się...”.
Mijam jeden z poznańskich kościołów. Sygnaturka obwieszcza południe. Słychać modlitwę Anioł Pański dobiegającą z wnętrza świątyni. Ktoś kiedyś powiedział, że modlić się to wypożyczyć od aniołów skrzydła… Znowu dopada mnie anioł.