Do napisania tej refleksji skłoniło mnie narastające wewnętrzne odczucie, że nadal wielu z nas małżonków, ale także wiele osób zajmujących się tematyka małżeństwa i rodziny, obciążonych jest myśleniem, że mówiąc o rodzinie, niejako automatycznie myśli się także o małżeństwie.
Rodzina zawiera w sobie małżeństwo, więc nie trzeba za bardzo zwracać uwagę na oddzielanie tych rzeczywistości. Wielu małżonków jest przekonanych, że w momencie pojawienia się w ich związku dziecka (dzieci) przekształca się on w rodzinę, przechodzi z jeden fazy w kolejną, może z niższej formy w wyższą, ewoluuje, przepoczwarza się. Tak wielokrotnie uważają również duszpasterze, dlatego mówi się powszechnie o duszpasterstwie rodzin, o kryzysie rodziny, o konieczności wspierania rodziny. Oto przykład: „Najbardziej zatem aktualnym zadaniem Duszpasterstwa Rodzin również w Polsce jest głoszenie Dobrej Nowiny o rodzinie, która jest największym dobrem ludzkości”[1]. Pozwalam sobie nazwać to typowym błędem popełnianym przez osoby zajmujące się tematyką małżeństwa i rodziny. Spójrzmy na jedną z wielu wypowiedzi Jana Pawła II, odnoszących się do tej kwestii: „Kościół w Europie we wszystkich formach działalności i życia musi wiernie głosić prawdę o małżeństwie i rodzinie. (…)W tym kontekście Kościół powinien głosić z nową mocą to, co Ewangelia mówi o małżeństwie i o rodzinie, aby uzmysłowić ich znaczenie i wartość w zbawczym planie Bożym. Szczególnie konieczne jest potwierdzenie, że te instytucje w rzeczywistości stanowią wyraz woli Boga”[2]. Nasz umiłowany rodak uznany jest za jednego z największych znawców rozpatrywanej przez nas tematyki. Jak łatwo można dostrzec stosuje on tu podwójne określenie: „małżeństwo i rodzina”. Wczytując się w nauczanie Karola Wojtyły na ten temat łatwo dostrzeżemy, że zawsze stosuje on taką formę, chyba że jednoznacznie wypowiada się tylko w kwestii rodziny. Dlatego trzeba oddzielać te dwie płaszczyzny? Czy jest różnica między małżeństwem a rodziną?