Chciałabym zaprosić Was, drodzy Czytelnicy, na wędrówkę w poszukiwaniu zagubionej męskości i kobiecości. Może zadacie sobie w tym momencie pytanie: czy naprawdę jest aż tak źle, że musimy szukać prawdy o własnej płciowości? Czyżbyśmy ją zatracili?
Sytuacja jest rzeczywiście poważna! W dzisiejszych czasach podsuwa się nam różne pomysły na przeżywanie męskości i kobiecości. Niestety, często nietrafione i niezgodne z naszą naturą. Poniżej przedstawię niektóre z nich.
Chciałabym zaprosić Was, Drodzy Czytelnicy, na wędrówkę w poszukiwaniu zagubionej męskości i kobiecości. Może zadacie sobie w tym momencie pytanie: czy naprawdę jest aż tak źle, że musimy szukać prawdy o własnej płciowości? Czyżbyśmy ją zatracili?
Sytuacja jest rzeczywiście poważna! W dzisiejszych czasach podsuwa się nam różne pomysły na przeżywanie męskości i kobiecości. Niestety, często nietrafione i niezgodne z naszą naturą. Poniżej przedstawię niektóre z nich.
Obecnie dość silnie zaznacza się agresywny feminizm, który ma za zadanie wyzwolić kobietę spod panowania mężczyzny. Ta, która przez wieki była podporządkowana mężowi, poszukuje władzy. Czyni to, przyjmując strategię walki: kto lepszy? kto sobie lepiej radzi, więcej potrafi? kto silniejszy? kto bardziej pokrzywdzony? kto dyskryminowany?... Ciągła rywalizacja i szukanie winnego. Ten sposób postępowania prowadzi, niestety, do maskulinizacji kobiet. Owa pokrzywdzona niewiasta czuje się dowartościowana tylko wtedy, gdy może robić to, co mężczyzna – zajmować takie same stanowiska, oddawać się takim samym rozrywkom. Niestety, istnieje ku temu jedna „przeszkoda” – uwarunkowania biologiczne. Otóż kobieta może stać się matką. Jeśli odda się wypełnianiu tej funkcji, nie będzie mogła wojować. Cóż jej pozostaje, jeśli chce się dalej spełniać na polu zawodowym i społecznym? Jedynie walka z macierzyństwem, walka, która w skrajnych przypadkach może wyrażać się akceptacją aborcji – zezwoleniem na zabijanie nienarodzonych dzieci.