Był kiedyś taki Hebrajczyk, którego Bóg szczególnie umiłował. Jego życie przebiegało dwutorowo. Na jednym torze była misja uczynienia z bandy zbiegów wolnego narodu, a na drugim wielka przyjaźń z Bogiem. Co współczesnym mężczyznom może powiedzieć Mojżesz?
Te dwie rzeczywistości jego życia przenikały się. W tym tkwił jego sukces. Znamy przecież historię wędrówki Izraelitów przez pustynię i wiemy, jak się zakończyła. Warto prześledzić życie Mojżesza w jego najważniejszych momentach i postarać się o wyciągnięcie wniosków dla nas jako mężczyzn, mężów, ojców, tych, którzy innych prowadzą. Zatem spróbujmy.
Wykształcony Egipcjanin
Jego narodziny były złamaniem zakazu faraona. Jednak dla jego rodziców liczyło się bardziej to, czego Bóg od nich oczekiwał. Był od początku przez Boga wybrany dla dobra narodu izraelskiego. Już tutaj, panowie, możemy odnaleźć się w tej historii. Każdy z nas jest przez Boga wybranym i umiłowanym dzieckiem. Powołanym do różnych rzeczy, ale zawsze dla czyjegoś dobra. Patrząc z zewnątrz, można powiedzieć, że miał wielkiego „farta”. Wpuszczony w nurt Nilu jako niemowlę, został wyciągnięty przez córkę faraona, która, zachwycona jego pięknem, nie pozwoliła go zabić. Myślę, że na koniec życia dowiemy się, ile takich „fartów” Bóg sprawił w naszym przypadku. Na pewno z wielu nie zdajemy sobie sprawy.
Czterdzieści lat życia i kształcenia na dworze króla Egiptu nie pozbawiło go cząstek tożsamości Hebrajczyka. W tym wieku wpadł na genialny pomysł – postanowił odwiedzić swoich braci. Już pierwszy kontakt z korzeniami, z głęboką, ukrytą w sercu tożsamością, sprowadza na niego kłopoty. Bóg przerwał milczenie i zaczął działać w jego życiu. Zabójstwo Egipcjanina znęcającego się nad Izraelitą, wbrew oczekiwaniom Mojżesza nie czyni go bohaterem. Tym silniejsze było jego pragnienie wyzwolenia z niewoli swojego narodu, gdy zobaczył ciężką sytuację tych ludzi. Moment wydawał się idealny, posiadał ku temu wszelkie środki. Był tylko jeden problem. Było to jego pragnienie, nie Boga. Izraelici nie chcieli pośród siebie zabójcy, drugiego faraona, a dla Egipcjan Mojżesz był skończony. Musiał uciekać.
Mojżesz chciał zrobić wszystko po swojemu, zadziałał zbyt impulsywnie, chciał zrealizować swoje pragnienia. Chęci były jak najszczersze, ale efekt tragiczny. Jego wola totalnie rozminęła się z wolą Boga. Brzmi znajomo?
Mojżesz został odrzucony przez jednych i przez drugich. Podjął decyzję o ucieczce. W całej jego historii charakterystyczne jest to, że potrafił podejmować stanowcze decyzje. Wiedział, że jeśli nie zadecyduje sam, zadecydują za niego inni. A to nie skończyłoby się najlepiej. Kolejne czterdzieści lat spędził wśród Madianitów, poszukując swojej tożsamości.
Pasterz bez tożsamości
Ten czas był mu bardzo potrzebny. Mojżesz, mówiąc po naszemu, ustatkował się. Założył rodzinę, miał wysoko sytuowanego teścia, który załatwił mu pracę. Życie toczyło się swoim rytmem, a w Mojżeszu dokonywał się za sprawą Boga ukryty proces. Zmienił miejsce, ale jego stan wewnętrzny mimo ucieczki pozostał niezmieniony. Potrzebne mu było wewnętrzne wyzwolenie. Przez wydarzenia z Egiptu nabył mentalność swojego zniewolonego narodu. Teraz miał przed sobą 40 lat życia w cieniu swojego teścia przy wypasaniu owiec. Cały ten czas wychodził na pustynię. Czy i nam nie jest czasami potrzebny taki czas: czas wyjścia na swoją wewnętrzną pustynię? Bóg potrzebował dla Mojżesza tych czterdziestu lat, by w końcu po tak długim czasie Mojżesz poszedł „w głąb”, jak to określił autor Księgi Wyjścia. Mojżesz, który znał pustynię i widział na niej płonące krzewy, nagle doświadczył czegoś nowego, niespotykanego, co zmieniło na zawsze jego życie. Krzew płonął, ale nie spalał się. Bóg postanowił wreszcie rozpalić Mojżesza ogniem wielkiej misji, a Mojżesz zaczął inaczej patrzeć na rzeczywistość. Jego serce zostało uwolnione z mentalności niewolnika.
Nasze pójście w głąb samych siebie, swojej pustyni, również może przemienić nasze życie, uczynić je nowym, pomóc nam odkryć swoją misję. Ten proces jest bardzo trudny. Bóg nie miał łatwo z Mojżeszem, który szukał każdej możliwej wymówki, by tylko nie wracać do Egiptu. Czy nie jest tak, że my również szukamy przed Bogiem mnóstwa wymówek byle tylko nie wracać do swojego Egiptu? Byle nie ruszać trudnych spraw, jakichś zaszłości, starych konfliktów, urazów czy nałogów? Jednak nasza wewnętrzna przemiana bez tego się nie dokona.
Mojżesz pograł trochę w karty z Panem Bogiem. Wyjmował „asy” swojej słabości, braku pewności siebie, nie wiedział, co ma powiedzieć, nie wierzył, że ktokolwiek w Egipcie mu uwierzy, przyznał, że jest jąkałą, co dodatkowo obrazowało powyższe jego cechy. Wreszcie powiedział wprost, że nie chce iść i koniec. Ta otwartość była dla Pana Boga kluczowa. Mojżesz nie bał się kłótni. Bóg uwielbia, gdy mamy wobec niego taką postawę, bo może przemienić właśnie to, z czym się przed Nim nie kryjemy.
Jarosław Kumor
Całość tekstu na www.za-kochanie.pl
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opublikowane na:
www.znajomapolonia.com - Zakochaj się z Bożą pomocą!
Randki i spotkania dla katolików z różnych krajów świata (np. randki w uk, randki w niemczech, randki w holandii) i oczywiście randki i spotkania dla samotnych w Polsce. Tutaj znajdziesz nie tylko miłość, ale również przyjaciół. Piszesz "Szukam dziewczyny", "Szukam chłopaka"? Z nami będzie to łatwiejsze.