Uczniowie szkoły w brytyjskim Willington mieli idealną okazję, aby poznać to co w naszej kulturze najlepsze. W ramach lokalnej integracji w szkole odbyły się pokazy tańca, rękodzieła i prezentacje kuchni polskiej.
Pomysłodawcą przybliżenia polskiej kultury miejscowym dzieciakom był jeden z nauczycieli - Przemysław Mospan, który w szkole w Willington jest obecnie na stażu w ramach programu Comenius. Chodziło o przygotowania pakietu lekcji pozwalającego na jak najszersze zapoznanie się z polską tradycją i kulturą - podaje portal thenorthernecho.co.uk.
Powstał więc pomysł, aby uczniowie CofE Primary School - nawet Ci najmłodsi, do lat 6 - wzięli udział w różnorodnych projektach lekcyjnych. Była więc nauka gotowania polskich potraw, malowanie inspirowanych fantastyką kart pocztowych dla dziadków i babć, a wszystko to inspirowane polskimi artystami i ekspertami. - Pomysł okazał się trafiony, dzieciaki świetnie się bawiły. Atmosfera była jak w polskim domu, co sprzyjało integracji - mówi polski nauczyciel.
Aktywizacja rodziców
- Integracja i nauka życia w różnych społecznościach to jeden z filarów edukacji najmłodszych - mówi Linda Edwards, zastępca dyrektora w Peases West Primary School, współpracująca również ze szkołą w Willington. - Postanowiłam więc w pewien sposób wykorzystać fakt, że mamy na miejscu nauczyciela z Polski, aby z jego pomocą stworzyć program lekcji przybliżający polską kulturę i tradycję. Docelowo chodzi nam również o aktywizację rodziców i dziadków, którzy mogą przyjść do szkoły i brać udział w takich zajęciach razem z dziećmi czy wnukami - dodaje Edwards.
Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Na ostatnie "polskie" spotkanie przyszły tłumy rodziców. - Cały tydzień upłynął pod znakiem świetnej zabawy, która dzięki uczestnictwu rodziców miała duże wartości integracyjne dla wielu pokoleń. Dzięki temu praktycznie każda klasa w naszej szkole chce nadal aktywnie brać udział w "polskich sesjach". To również znakomity sposób na poprawę relacji rodzinnych - dodaje Victoria Suddes, wicedyrektor CofE Primary School w Willington.
Małgorzata Jarek, MojaWyspa.co.uk
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opublikowane na:
www.znajomapolonia.com - Zakochaj się z Bożą pomocą!
Randki i spotkania dla katolików z różnych krajów świata (np. randki w uk, randki w niemczech, randki w holandii) i oczywiście randki i spotkania dla samotnych w Polsce. Tutaj znajdziesz nie tylko miłość, ale również przyjaciół. Piszesz "Szukam dziewczyny", "Szukam chłopaka"? Z nami będzie to łatwiejsze.
Powrót i co dalej
A co ich czeka nad Wisłą? Według dziennika „The Times”, który poświęcił ostatnio spory artykuł Polakom – „kwitnąca gospodarka i stęsknione rodziny”. Ale w kraju próżno szukać inicjatyw, które miałyby pomóc powracającym na łono ojczyzny. – Nie przygotowujemy specjalnych programów mających zachęcić emigrantów do powrotu z zagranicy – przyznaje Katarzyna Żach z warszawskiego Urzędu Pracy.
Jedyny (w skali kraju!) program w minionym roku oferował Urząd Miasta Stołecznego Warszawy. W ramach finansowanego ze środków Unii Europejskiej projektu „Zostań w Polsce – swoim szefem” powracający mają dostać po 40 tys. zł na założenie własnego biznesu i ulgi przez pierwsze pół roku działalności. – Nie mam pojęcia, co mnie czeka w Polsce – wyraża obawę Karol. – Pewnie będę szukał pracy i pomyślę o dokończeniu studiów – dodaje niepewnie. „Kiedyś emigrantem był bogaty wujek z Ameryki, ktoś, kto przywoził prezenty, komu się udało. Problem obecnych emigrantów polega m.in. na tym, że nie do końca im się udało, nie zarobili tyle, by przyjechać do Polski i być panem Solorzem” – zauważa w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” prof. Krystyna Igielska, autorka książki „Powroty Polaków po 2004 roku. W pętli pułapki migracji”. Pozostaje mieć nadzieję, że mimo wszystko nasi rodacy powrócą z kapitałem społecznym, ze znajomością języka, kontaktami za granicą i pieniędzmi, które zainwestują w Polsce w sensowne przedsięwzięcie. Możemy więc liczyć na to, że osoby decydujące się na powrót „nie zginą” dzięki oszczędnościom i nowatorskim pomysłom wyniesionym z zagranicznego rynku. Pocieszające jest to, że w ubiegłym roku tylko 352 osoby spośród reemigrantów ponownie zarejestrowało się w warszawskim Urzędzie Pracy jako bezrobotni – podobne wyniki zanotowały Kraków i Wrocław.
Od 2006 r. liczba przyjeżdżających do Anglii Polaków spadła z ponad 150 tys. do ok. 54 tys. rocznie.
Sonia Grodek, Praca i Życie za Granicą