Dzisiaj - 21 stycznia - DZIEŃ BABCI Jutro - 22 stycznia - DZIEŃ DZIADKA
Szczęśliwi ci, którzy mogą im złożyć życzenia.
Moje babcie i moi dziadkowie odeszli, ale bardzo ciepłe wspomnienia o nich pozostają na zawsze. Byli różni, tak jak różni są ludzie. Wiem jednak, że bardzo mnie kochali.Miłość babcina i dziadkowa jest zupełnie inna niż rodzicielska. Ona jest taka bezwarunkowa, niewymagająca.
Wnuki są przecież najlepsze, najmądrzejsze, najpiękniejsze i zawsze bardzo kochane.
Nie wolno na nie krzyczeć ani ich karcić. Wnuki się tylko kocha.
Odpowiedzialnością za wychowanie są przecież obarczeni rodzice.
Babcie i dziadkowie twierdzą, że wnuki kocha się inaczej niż dzieci - może nie bardziej ale spokojniej.
Moja babcia, ta bardziej mi bliska, była prostą wiejską kobietą. Ona uczyła mnie miłości, wiary, opowiadała bajki, które do dziś pamiętam.
A jej mąż - mój dziadek zawsze co roku zbierał w lesie dla każdego z wnucząt orzechy laskowe.
Miał nas siedmioro i dla każdego był przygotowany lniany woreczek w którym były policzone orzechy - na kopy to liczył.
W zależności od urodzaju - były to 3 – 4 kopy dla każdego (jeśli ktoś nie wie – kopa to 60 sztuk).
Dostawaliśmy je na święta Bożego Narodzenia. Prezentów nam nie kupowali bo nie mieli za co.
Wartość tych orzechów doceniłam dopiero po latach. Myślę, że w każdym takim orzeszku była zawarta odrobinka miłości.
Moi rodzice tak mnie wychowali, że o Dziadkach zawsze się pamiętało i jeśli wyjeżdżałam z domu to wysyłałam do nich kartki.
Pisałam do nich listy nawet jak już byłam na studiach.
Byli Oni prostymi ludżmi i dla nich to było bardzo ważne.
Babcia nie umiała chyba nawet pisać, ale dziadek był bardziej „uczony”. Czytał, pisał i nawet prowadził wiejskie pogrzeby.
Od tego właśnie dziadka dostałam najpiękniejszy list w moim życiu. Tylko raz do mnie napisał.
Otrzymałam go w trudnym dla mnie momencie - miałam problemy na studiach, nowe środowisko, nowe miasto. Było mi źle bez moich bliskich.
I wtedy właśnie przyszedł list od Dziadka Jasia.
Napisał tylko kilka zdań – jedną stronę kartki w kratkę – napisał, że mnie kocha, że się „cieszy ze mnie” i że się za mnie z Babcią modlą.
Ten list przechowuję jak relikwię.
Niestety w póżniejszym okresie nie miałam dla nich czasu – szkoła, praca, własna rodzina.
Oni zawsze czekali na mnie, później na moje dzieci – swoje prawnuki.
Nic ode mnie nie chcieli, chcieli mnie tylko zobaczyć, chwilę porozmawiać.
A potem przyszło to co nieuchronne i już nie mam do kogo jechać.
TAK WIĘC JEŚLI JESZCZE MACIE DO KOGO JECHAĆ, MACIE DO KOGO ZADZWONIĆ TO NIE CZEKAJCIE NA INNĄ OKAZJĘ. ZRÓBCIE TO DZIŚ.
NASZE UKOCHANE BABCIE I DZIADKOWIE ZASŁUGUJĄ NA POŚWIĘCENIE IM CHWILKI NASZEGO DROGOCENNEGO CZASU.
za: SwiatPL.com